top of page
Blog-biznesowy-logo

Arabika ma coraz mniej miejsca. Co to oznacza dla polskiego rynku?

  • Zdjęcie autora: Kuba Stasiak
    Kuba Stasiak
  • 5 sie
  • 3 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 10 sie

Polacy wypijają rocznie miliardy filiżanek kawy. Większość z nas zwraca uwagę na cenę, niewielu zastanawia się jednak, dlaczego jeszcze kilka lat temu ta sama paczka kosztowała kilkanaście złotych mniej. Za wyższymi cenami nie stoi wyłącznie inflacja. Odpowiedź znajduje się tysiące kilometrów od Polski, na plantacjach Ameryki Łacińskiej.


Kawa zmienia się szybciej, niż nam się wydaje


Przyzwyczailiśmy się, że w dużych polskich miastach za filiżankę americano zapłacimy kilkanaście złotych, i choć część ,,winy” ponoszą za to sami restauratorzy, prawdziwa rewolucja dzieje się znacznie dalej od sklepowych półek i barowych lad. 


Zmiany klimatu sprawiają, że światowa mapa upraw kawy zaczyna przesuwać się na naszych oczach. Arabika, z której powstaje większość kaw wypijanych w Polsce, potrzebuje chłodnego i stabilnego klimatu. A tego z roku na rok ubywa.


Plantatorzy z Ameryki Łacińskiej coraz częściej sadzą kawowce wyżej niż jeszcze dwie dekady temu. Tam, gdzie kiedyś rosły najlepsze ziarna, dziś temperatury bywają zbyt wysokie, a opady coraz mniej przewidywalne. Problem nie polega wyłącznie na tym, że kawa będzie droższa. Zmienić może się także jej jakość, pochodzenie i odmiany, które trafią do naszych filiżanek.


Według analiz Rabobank do 2050 r. nawet co piąta plantacja arabiki może przestać nadawać się do jej uprawy. Najbardziej zagrożone są m.in. Brazylia, Kolumbia i Honduras. Producenci już dziś próbują dostosować się do nowych warunków, szukając wyżej położonych plantacji, nowych odmian i regionów, które dotąd z kawą nie miały wiele wspólnego.


Kryzys dopiero się zacznie


Zmiany klimatu nie są jeszcze głównym tematem rozmów z plantatorami, ale pojawiają się coraz częściej, mówi mi Erick, Chilijczyk mieszkający w Kanadzie, który od lat sprowadza kawę od producentów z Kolumbii.


Większość plantatorów traktuje je raczej jako wyzwanie na przyszłość niż problem wymagający natychmiastowych działań. Zamiast myśleć o przenoszeniu plantacji wyżej w góry, skupiają się dziś na dostosowaniu tych, które już mają.

W rozmowach z plantatorami Erick coraz częściej słyszy o nieregularnych opadach, wyższych temperaturach i zmianach w cyklu kwitnienia oraz dojrzewania owoców. To z kolei przekłada się na jakość samej kawy i utrudnia utrzymanie powtarzalnego smaku. Jednocześnie podkreśla, że doświadczeni producenci nadal potrafią ograniczać skutki pogarszających się warunków.


- Dobre prowadzenie plantacji, właściwy moment zbioru i staranne przetwarzanie ziaren wciąż mają ogromne znaczenie. Dzięki temu część negatywnych skutków można zminimalizować - tłumaczy.


Nieprzewidywalność pogody pojawia się w rozmowach najczęściej. Sami rolnicy alarmują, że nieregularne opady utrudniają planowanie sadzenia i zbiorów. A do tego dochodzą również rosnące koszty produkcji i rosnące problemy ze znalezieniem pracowników. 


Świat po arabice? Jeszcze nie


Nie byłby to pierwszy raz, gdy rolnictwo dostosowuje się do zmieniającego się klimatu. Tak samo może być z kawą. Naukowcy i producenci nie zakładają, że zniknie z naszych filiżanek, ale zmieni się zapewne sposób jej produkcji.


Odmiany, które jeszcze do niedawna pozostawały na marginesie światowego rynku, zaczynają być rozważane jako poważna alternatywa dla uciekającej arabiki. Jedną z nich jest stenophylla, gatunek odkryty ponownie przez naukowców kilka lat temu. Badania sugerują, że lepiej znosi wysokie temperatury niż ta pierwsza, a jej profil smakowy porównywalny jest z kawami najwyższej jakości. Drugą możliwością jest liberica, która od dawna uprawiana jest w Azji Południowo-Wschodniej i wykazuje większą odporność na trudniejsze warunki klimatyczne.


Nie oznacza to końca arabiki, ale pokazuje, że świat kawy już się zmienia. Coraz większy udział w rynku zdobywa robusta, lepiej radząca sobie w cieplejszym klimacie, a niszowe gatunki, takie jak stenophylla i liberica, choć odpowiadają dziś za zaledwie 1–2 proc. światowej produkcji, w przyszłości mogą odegrać znacznie większą rolę.


Nowa mapa kawy


Zmienia się również geografia światowej produkcji. Przez dziesięciolecia świat kawy wyznaczał tzw. Bean Belt, czyli pas rozciągający się między zwrotnikami Raka i Koziorożca. Dziś granice tego obszaru zaczynają się przesuwać, a eksperymentalne plantacje powstają już nie tylko w tradycyjnych krajach produkujących kawę, ale także w południowych Chinach, Kalifornii czy na Sycylii. Tam, gdzie jeszcze niedawno uprawa kawy wydawała się egzotycznym pomysłem, dziś staje się przedmiotem poważnych inwestycji.


Szacuje się, że na świecie wypija się około 400 miliardów filiżanek napoju rocznie, a sama produkcja zielonych ziaren jest warta około 23 mld dolarów. W Polsce kupuje ją 96 proc. gospodarstw domowych, a przeciętny mieszkaniec wypija około 100 litrów kawy rocznie. To plasuje nas w gronie największych konsumentów i sprawia, że każda zmiana na plantacjach prędzej czy później odbija się również na polskich filiżankach.


Największa zmiana może więc dotyczyć nie ceny, lecz pochodzenia kawy. Za kilkanaście lat etykieta na opakowaniu zacznie wskazywać kraje, których dziś w ogóle nie kojarzymy z jej produkcją, a świat, w którym od dekad kojarzymy z najlepszymi ziarnami z tych samych regionów Ameryki Łacińskiej i Afryki, może powoli odchodzić do historii.





Komentarze


Obserwujesz absurdy polityki i gospodarki?

Dołącz do Atlasu Przyszłości i kreuj z nami pozytywne rozwiązania!

Chcesz nas zainspirować pomysłem na tekst? Napisz do nas na info@atlasprzyszlosci.pl

Zapisz się do newslettera i obserwuj nas regularnie. 

bottom of page