Czy za 20 lat będziemy jeszcze mieć gotówkę?
- Kuba Stasiak
- 13 lip
- 3 minut(y) czytania
Czy gotówka naprawdę znika? Paradoks polega na tym, że im częściej płacimy telefonem, tym więcej państw zaczyna... bronić banknotów. Jeszcze kilka lat temu Szwecja była symbolem świata bez gotówki. Dziś sama zachęca obywateli, by trzymali ją w domu. Dlaczego Europa zaczyna zmieniać zdanie i czy Polska również będzie musiała odpowiedzieć na pytanie, czy pieniądz w portfelu to relikt przeszłości, czy element bezpieczeństwa państwa?
Gotówka miała zniknąć. Dlaczego Europa zmienia zdanie?
Szwecja zrobiła coś, co rzadko zdarza się innym krajom: przyznała, że jej własny ,,sukces" poszedł o krok za daleko. Jeszcze kilkanaście lat temu uchodziła za wzór cyfrowej rewolucji. To właśnie wtedy w Państwie Trzech Koron 90 proc. transakcji przebiegało bezgotówkowo, sklepy czy restauracje zaczęły korzystać wyłącznie z terminali płatniczych, i nawet większość banków przestała przyjmować pieniądze w formie fizycznej. Co się zmieniło?
Punktem zwrotnym okazał się 2022 rok. Na Ukrainie rozgorzała pełnoskalowa wojna, a reszta Europy z niepokojem zaczęła obserwować rosnące ryzyko cyberataków i awarii energetycznych. Panika nie ominęła Skandynawii.
W 2025 roku szwedzki Riksbank poparł przepisy, które mają zobowiązać sklepy sprzedające podstawowe towary - żywność, leki czy usługi medyczne - do przyjmowania gotówki. Jednocześnie zaapelował o odbudowę całego systemu obsługi gotówki przez banki. I tym sposobem wracamy do punktu wyjścia.
Po co państwu banknoty?
Bo dziś gotówka przestała być wyłącznie środkiem płatniczym i coraz częściej traktuje się ją jak element infrastruktury krytycznej. Narodowy Bank Polski od lat powtarza, że bez fizycznego pieniądza trudno mówić o stabilności i ciągłości systemu finansowego.
Jak to działa? Nie chodzi tylko o banknoty i monety. Chodzi o stworzenie planu awaryjnego dla całego systemu płatności. Państwa uczą się dziś myśleć tak, jak projektanci samolotów czy elektrowni, a przecież każdy kluczowy system musi mieć plan awaryjny.
Każda płatność kartą jest częścią większego systemu. Potrzebny jest bank, operator płatniczy, internet, prąd, serwery i terminal. Wystarczy, że zawiedzie jeden z tych elementów - wskutek awarii, cyberataku czy przerwy w dostawie energii - a płatności elektroniczne przestają działać. Gotówka nie potrzebuje żadnego z nich.
Podobnie podczas rozległego blackoutu. Sklep może być otwarty, półki pełne towaru, ale jeśli nie działa terminal, kartą po prostu nie zapłacisz.
Wyobraź sobie, że ludzie nagle tracą zaufanie do banków (odpukać). Zaczynają masowo wypłacać pieniądze albo pojawiają się ograniczenia techniczne. Posiadanie części środków w gotówce pozwala normalnie funkcjonować przez kilka dni lub tygodni. To zmniejsza ryzyko chaosu.
Jest jeszcze jeden argument, o którym mówi się znacznie rzadziej. Gotówka pozostaje jedyną powszechną formą płatności, która nie zostawia cyfrowego śladu. To, co dla jednych stanowi relikt minionej epoki, dla innych staje się element wolności obywatelskiej.
Gdzie w tym wszystkim znajduje się Polska?
Paradoks polega na tym, że jesteśmy jednym z najbardziej rozwiniętych rynków płatności bezgotówkowych w Europie.
Mamy BLIK-a, płatności telefonem i terminale praktycznie w każdym sklepie. Turysta może spędzić kilka dni w Warszawie czy Krakowie ani razu nie wyciągając banknotów z portfela. Nawet zagraniczni goście często zwracają uwagę, że kartą można zapłacić niemal wszędzie.
I właśnie dlatego coraz częściej mówi się nie o rozwoju płatności cyfrowych, lecz o ich odporności.
W 2021 r. Rada Polityki Pieniężnej przyjęła Narodową Strategię Bezpieczeństwa Obrotu Gotówkowego. Sama nazwa jest wymowna. Nie chodzi o rozwój płatności, lecz o bezpieczeństwo. Dokument zakłada m.in. zapewnienie powszechnej akceptacji gotówki.
W efekcie najstarsza forma płatności zaczyna pełnić zupełnie nową funkcję. Nie dlatego, że jest wygodniejsza, lecz dlatego, że pozostaje niezależna od prądu, internetu i infrastruktury cyfrowej.
Większość z nas przynajmniej raz natrafiła na komunikat o tym, że ,,terminal chwilowo nie działa”. Zwykle kończy się to drobną niedogodnością. W skali państwa podobna awaria mogłaby jednak sparaliżować handel na wiele godzin.
Podobnie myśli dziś Europejski Bank Centralny. Z jednej strony rozwija projekt cyfrowego euro, z drugiej podkreśla, że gotówka pozostanie trwałym elementem systemu finansowego. To nie sprzeczność. To próba zbudowania dwóch równoległych zabezpieczeń.
Jeszcze niedawno banknot wydawał się symbolem przeszłości. Dziś coraz częściej traktowany jest jak polisa ubezpieczeniowa. Nie dlatego, że wygrywa z technologią. Dlatego, że działa również wtedy, gdy technologia przegrywa.


Komentarze